w

Żaba na diecie – wiersz

ŻABA NA DIECIE

Obok stawu, w trzcinie

Żaba zamieszkała.

Czuła się samotna-

Przyjaciół nie miała.

Nic jej się nie chciało.

Bardzo się nudziła.

No, a od tej nudy –

Strasznie marudziła.

A to, że ma nogi

Długie jak dwa kije.

A to, że jej brzuszek

Wciąż tyje i tyje.

Że trzeba jej diety,

Żeby się odchudzić,

A wtedy zwierzęta

Zechcą ja polubić.

Więc pewnego razu

Tak postanowiła:

Mam już dosyć nudy!

Czas, bym coś zrobiła”.

I zdecydowała:

Nie jem tydzień cały,

Choćby mi najlepsze

Muszki tu latały!”

Poniedziałek, wtorek

Jakoś wytrzymała,

Ale o przekąskach

Bez przerwy myślała.

W środę zaś i czwartek

Ćwiczyła zawzięcie,

Po to, żeby nie jeść,

No i mieć zajęcie.

Ćwiczyła z ochotą

Od samego rana.

Lecz w piątek ją mocno

Bolały kolana.

W sobotę nie mogła

Z łóżka nawet wstać,

Więc postanowiła

Cały dzionek spać.

No, bo po co komu

Martwić się wstawaniem,

Skoro pusty talerz

Czeka na śniadanie.

Jednak – gdy w niedzielę

Otworzyła oczy –

Myślała, że z głodu

Ze skóry wyskoczy.

Na co mi to wszystko?”

– Żaba pomyślała.

Idę nad brzeg stawu,

Bo bardzo zgłodniałam!”

Złapię kilka muszek,

Pszczółek i komarów,

Położę się pośród

Liści nenufarów”.

Tak więc poszła, biedna,

Usiąść nad brzeg stawu,

By nałapać muszek,

Najeść się obiadu.

A gdy była syta –

Poszła odpoczywać

I przysięgła sobie

diety nie zażywać.

To nie mój zły wygląd”

– Żaba pomyślała.

Tylko złe maniery

Które zawsze miałam.

Muszę więc być miła

Dla wszystkich wokoło,

Razem z przyjaciółmi

Będzie mi wesoło.

Opowiadanie Żyto i chleb – Czesław Janczarski

Opowiadanie – Zwierzęta naj… naj… naj…