w

Jak Kropeczka uwierzyła w siebie – bajka terapeutyczna

Bajka Terapeutyczna – “Jak Kropeczka uwierzyła w siebie”

O tym, jak przezwyciężyć nieśmiałość i uwierzyć w siebie.

Za siedmioma górami i wieloma rzekami, na pięknej łące otoczonej
lasem żyła rodzina Biedronek. Mieszkali wśród zielonych traw,
pachnących ziół i kolorowych kwiatów, w domku „Pod zielonym
listkiem”, w którym zawsze było bardzo wesoło i przyjemnie.

Słoneczko często tu zaglądało, ogrzewając swoim ciepłem mamę, tatę
oraz troje rodzeństwa. Codziennie rano, mama z uśmiechem na twarzy
budziła swoje skarby: najstarszą córkę Pięciokropkę, synka
Trzykropka oraz najmłodszą Kropeczkę. W tym czasie tata krzątał się
po kuchni, przygotowując smaczne śniadanko, po którym dzieci
nabierały ochoty do zabawy.

Dużo psociły, baraszkując pomiędzy trawami, przeskakując z kwiatka
na kwiatek i śmiejąc się przy tym radośnie. Nawet chłodne kropelki
rosy błyszczące na trawie nie potrafiły im w tym przeszkodzić.

Bardzo lubiły bawić się ze sobą, ale jeszcze bardziej z Pszczółkami,
które mieszkały w pobliżu. Kiedy rodzeństwo baraszkowało z
przyjaciółmi, Kropeczka stała z boku, przyglądając się ich zabawie.
Była smutna, zamyślona i marzyła o chwili, kiedy Pszczółki odlecą do
swojego domku. Pszczółki były takie odważne, pomysłowe w zabawie i
tak głośno się śmiały. A ona była przecież taka malutka i słaba, nie
potrafiła latać tak szybko jak Pszczółki.

Pewnego razu Pszczółki wymyśliły nową zabawę. Z pyłku kwiatów lepiły
duże kule, po czym z salwami śmiechu rzucały je w siebie. Należało
zwinnie omijać kule tak, aby nie zostać trafionym, co wymagało dużej
sprawności i sprytu.

Kropeczka starała się unikać pyłkowych kul, jak mogła, ale wszystkie
trafiały prosto w nią. Jej skrzydełka lepiły się i czuła, że jest
coraz słabsza. Niepostrzeżenie wycofała się z pola bitwy i niepewnym
krokiem podążyła do domu. Było jej smutno, łezki cisnęły się jej do
oczu i bardzo pragnęła przytulić się do mamy. Wiedziała, że nie
poradziła sobie w zabawie. Bała się, że zostanie wyśmiana, więc
wolała zrezygnować z zabawy i wrócić tam, gdzie było tak dobrze i
gdzie zawsze mama mogła jej pomóc. Kropeczka cichutko łkając,
poruszała powolutku nóżkami, to znów zatrzymywała się, oglądając się
za siebie. Wreszcie zmęczona i smutna dotarła do domu. Z pomocą mamy
obmyła swoje skrzydełka i z niecierpliwością czekała na powrót
rodzeństwa.

Bardzo kochała Pięciokropkę i Trzykropka, i wybaczyła im nawet to,
że śmiali się z niej na łące. Kiedy usłyszała kroki Trzykropka, na
jej twarzy pojawił się uśmiech.

– Mamo, mamo! – wołał Trzykropek, wbiegając do pokoju. Pięciokropka
była tuż za nim.
– Mamo, mamo! – wołali już razem.
– Słucham was, moje dzieci – odpowiedziała mama.

– Mamy świetny pomysł, zaprośmy Pszczółki na moje urodzinowe
przyjęcie – powiedział przejętym głosem Trzykropek i spojrzał
błagalnym wzrokiem na mamę.

– No, muszę się zastanowić – powiedziała mama i zamyśliła się.
– Mamo, proszę cię. Będzie bardzo wesoło!

Kropeczka, która cały czas przysłuchiwała się tej rozmowie, z każdą
chwilą stawała się bledsza, a po jej głowie kołatały się myśli:

– Ojej, znowu te Pszczoły w moim domu, dlaczego? Ja się ich boję,
one tak na mnie patrzą…
Rozmyślania Kropeczki przerwał okrzyk Trzykropka: – Hura, hura!
Kropeczka się domyśliła. Te hałasy oznaczać mogły tylko jedno – mama
zgodziła się na zaproszenie Pszczółek na urodzinowe przyjęcie
Trzykropka.

Przez najbliższe dni cała rodzina planowała urodziny Trzykropka,
które miały się odbyć już za pięć dni. Mama obiecała upiec ogromny
tort i przygotować kolorowe kanapki. Miały być też tańce i konkursy,
a dekoracją pokoju miał zająć się tata razem z dziećmi.

W domu państwa Biedronek panowało zamieszanie i gwar. Wszystko
musiało być przecież gotowe na przyjęcie gości.

O umówionej godzinie przed domkiem “Pod zielonym listkiem” pojawili
się goście. Mama Biedronka zapraszała wszystkich do środka, tata
zapalił świeczki na torcie i rozpoczęło się przyjęcie.

Nad łąką unosiły się odgłosy śmiechu i głośnych rozmów, no i
oczywiście wesołej muzyki. Wszyscy bawili się doskonale. Wszyscy
oprócz… Kropeczki, której serduszko coraz mocniej biło, a nogi się
trzęsły.

Właśnie ogłoszono konkurs piosenki i już pierwsi wykonawcy
rozpoczęli swoje występy. Czas biegł bardzo szybko, jak dla
Kropeczki – za szybko, wiedziała, że wkrótce to właśnie ona będzie
musiała wystąpić.

Kropeczka lubiła śpiewać i nawet wszyscy mówili, że ma ładny głos,
ale co innego śpiewać dla mamy, taty i rodzeństwa, a co innego dla
tylu gości. Kiedy wywołano ją na środek stanęła i… już miała
otworzyć buzię i zacząć śpiewać, gdy zobaczyła te duże oczy
Pszczółek, które patrzyły na nią. W tej samej chwili Kropeczka
zapomniała, co chciała zaśpiewać, a w buzi zrobiło się tak dziwnie
sucho i głos wcale nie chciał się wydostać z gardła.

Opuściła głowę i szybko uciekła do swojego pokoju. Wyszła z niego
dopiero, gdy wszyscy goście już wyszli i w domu zrobiło się zupełnie
cicho. Chwilkę odczekała i ze smutną miną podeszła do brata.

– Przepraszam cię, Trzykropku – powiedziała. Ja naprawdę chciałam
zaśpiewać dla ciebie piosenkę, ale nie potrafiłam, moje gardło
zamilkło.
– Nie martw się, Kropeczko, wcale się na ciebie nie gniewam – odparł
Trzykropek, tuląc siostrę.

Mimo słów Trzykropka, Kropeczka cały czas była smutna i zła na
siebie za to, że ciągle się czegoś boi.

Stanęła przy otwartym oknie swojego pokoju i zamyśliła się. Ach, jak
dobrze byłoby być taką odważną jak Pięciokropka, tak silną i sprytną
jak Trzykropek. Popatrzyła w gwiazdy, gdy wtem jedna z nich zaczęła
lecieć w stronę domku Biedronek, wprost do okna Kropeczki. Była
coraz bliżej i bliżej. Kropeczka ze zdziwienia aż otworzyła buzię i
wystraszona już miała odejść od okna, gdy usłyszała ciepły, cichutki
głos:

– Kropeczko, Kropeczko, nie bój się, ja jestem twoją przyjaciółką,
nazywam się Gwiazdeczka. Już od dłuższego czasu, obserwuję cię z
góry i bardzo cię polubiłam. Przyniosłam ci prezent. Czarną jak noc
kropkę, którą jednak będziesz widziała tylko ty. Zawsze kiedy
będziesz miała jakiś i problem, będziesz się czegoś bała, będziesz
przerażona dotknij jej, a wtedy niezwykła moc kropki pomoże ci
pokonać strach i rozwiązać wszystkie problemy.

Na twarzy Kropeczki pojawił się uśmiech. Podziękowała Gwiazdeczce i
poszła spać. Tej nocy śniły się jej same miłe rzeczy: że ulepiła z
pyłku kwiatów największą kulę, że wygrała konkurs piosenki, że sama
odwiedziła Pszczółki i tak śniła aż do rana.

Następnego dnia mama trochę źle się czuła, więc poprosiła
Pięciokropkę o pomoc w porządkach domowych, w domu zawsze było dużo
pracy.

Tymczasem Trzykropek wpadł na pomysł, iż razem z Kropeczką wybiorą
się po ulubione kwiaty mamy, które rosły na polanie w lesie. Po
dotarciu na miejsce, po krótkim odpoczynku, zajęli się zrywaniem
kwiatów. Ich cudowny zapach unosił się nad całą polaną. Już mieli
wielki bukiet i zamierzali wracać do domu, kiedy noga Trzykropka
utkwiła w kawałku kory leżącej obok ogromnego drzewa. Trzykropek
próbował wydostać nogę, ciągnął i ciągnął i nic. Poprosił o pomoc
Kropeczkę, ale i ona nie dała rady, choć bardzo się starała.

– Sprowadź szybko pomoc, bo bardzo boli mnie noga – pojękiwał
Trzykropek, a z oczu zaczynały płynąć mu łzy.
– Trzymaj się, braciszku, wszystko będzie dobrze! – powiedziała
Kropeczka. Już pędzę po pomoc – dodała przejęta.

Nie dała bratu poznać, jak bardzo się boi. Łatwo powiedzieć – pędzić
po pomoc, ale jak tu samej pokonać tą olbrzymią łąkę? Ich dom był
przecież tak daleko…

Przeleciała już spory kawałek drogi, kiedy poczuła się zmęczona.

Odpocznę chwilkę na listku i zaraz lecę dalej – pomyślała. Gdy
uniosła głowę, nagle zobaczyła jakiś domek. Czyj to dom, może tu
znajdę pomoc dla Trzykropka?
W tym momencie obok domku ujrzała bawiące się Pszczółki. Aha, ten
domek należy do Pszczółek – pomyślała. Poproszę je o pomoc.

W tej samej chwili przypomniała sobie o strachu, który towarzyszył
jej, gdy tylko na swojej drodze spotkała Pszczółki. Wzięła głęboki
oddech i powiedziała sama do siebie:

– Nie zawiodę Trzykropka, muszę mu jak najszybciej pomóc.

Dotknęła kropki podarowanej przez Gwiazdeczkę (tej, której nikt
oprócz Kropeczki nie widział) i ruszyła w stronę domku Pszczółek.

– Dzień dobry – powiedziała drżącym głosem – Trzykropkowi noga
utknęła w korze i bardzo go boli. Próbowaliśmy, ale sami nie możemy
sobie poradzić. Proszę, pomóżcie mojemu bratu – dodała błagalnym
głosem. Gdy skończyła mówić, ledwo mogła złapać oddech.

Pszczółki nie zastanawiały się długo. Szybko wyruszyły we wskazane
przez Kropeczkę miejsce, wydostały Trzykropka i zaniosły go do domu.
Kropeczka była im bardzo wdzięczna. Z uśmiechem na ustach
podziękowała im za pomoc.

Trzykropkiem zajęła się mama. Zabandażowała mu nóżkę i stwierdziła,
że przez kilka dni musi poleżeć w łóżku. Gdy cała rodzina zasiadła
wieczorem przy kominku, Trzykropek opowiedział wszystkim swoją
przygodę. Na końcu dodał:

– Gdyby nie Kropeczka, jeszcze długo bym cierpiał. Dziękuję ci,
siostrzyczko, że mi pomogłaś. Wiedziałem, że na ciebie mogę liczyć! –
i uściskał Kropeczkę z całych sił.

Kropeczka była bardzo dumna z siebie, ale nie zapomniała, kto jej w
tym pomógł. Dotknęła kropki podarowanej przez Gwiazdeczkę (tej,
którą tylko ona widziała) i szeptem powiedziała: – Dziękuję.

Smoczuś Płomyk i jego rodzina – bajka terapeutyczna

Jeżyk – bajka terapeutyczna