w

Kotek – bajka terapeutyczna

Close up of a black cat on the grass in the back yard, UK.

Bajka relaksacyjna “Kotek”

Mały kotek samotnie wracał ze szkoły. Ciągnął łapkę za łapką wolno,
jakby ospale. Był smutny, nic go nie cieszyło, czuł się bardzo
nieswojo. Niechętnie prychał na inne przechodzące obok zwierzęta.
Nagle nadleciał malutki motylek i nad samym nosem kotka zrobił
okrążenia, jedno, drugie, trzecie. Chyba mi się przygląda – pomyślał
kotek i łapką próbował odgonić motylka. Ale ten wcale nie odlatywał,
tylko krążył, krążył i jak samolot kreślił znaki w powietrzu. Kotek
patrzył i patrzył, jak zaczarowany, w piękny lot motyla. A ten wzbił
się wyżej, jakby chciał dolecieć do słońca, i nagle znikł mu z oczu
za wysokim ogrodzeniem. Zaciekawiony kotek zbliżył się do płotu,
wdrapał się po deskach i znalazł się w ogrodzie. Rozejrzał się
dookoła. Było tam tak pięknie, rosły wysokie owocowe drzewa
sięgające koronami do nieba,
a małe krzaczki, jakby przy nich przycupnięte, trzymały się ich jak
maminej spódnicy. Rosły też kolorowe kwiaty, które jak dywan
pokrywały cały ogród. Kotek poczuł zapach ziemi, kwiatów, krzewów i
drzew. Pociągnął mocno noskiem i zapach jak fala, jakby ramionami,
objął go. Kotek położył się na trawie i oddychał miarowo, równo
i spokojnie. Przetarł oczy, podłożył łapki pod głowę, wyciągnął całe
ciałko, było mu bardzo wygodnie. Leżał teraz i odpoczywał. Poczuł
senność. Słonko wysyłało swe promyki na ziemię, by pogłaskały każdy
kwiatek, każdy listek i każdą roślinkę. Kotek poczuł przyjemny dotyk
ciepłych promieni. Zamknął oczy. A promyczki jeden po drugim
głaskały go, przyjemnie ogrzewając. Po chwili pojawił się delikatny
wiaterek, który kołysał listki i gałęzie, jakby do snu. Pochylił się
nad kotkiem i też go kołysał, trzymając w swoich ramionach. Kotek
poczuł, jak wiaterek przesuwając się teraz po nim od głowy do łap,
do pazurków samych, z wolna uwalnia go od smutków,
i jeszcze raz, i jeszcze delikatnie przesuwając się od głowy w dół
ciałka, zabiera
z sobą całe niezadowolenie. Kotek poczuł się tak dobrze, poczuł się
spokojny, jakby obmyty ze wszystkich swoich dużych i małych
zmartwień. Otworzył wolno oczka
i popatrzył na chmurki, które płynęły po niebie, nie spiesząc się,
leniwie, nie przeganiając się, zgodnie. Płynęły i płynęły, a wiatr
wolno je popychał. Kotkowi było tak dobrze. Nagle jedna mała
kropelka spadła mu na nos. Co to ? – zdziwił się. Rozejrzał się
dookoła i zobaczył, jak kwiatki wyciągają swoje małe główki do
kropli deszczu, zupełnie jak on pyszczek do miseczki z mlekiem.
Usiadł na trawie. Przeciągnął się. Kropelki deszczu wolno, lecz
miarowo spadały na spragnione roślinki. Wraz z tym delikatnym
deszczem wróciła mu siła. Wstał, otrząsnął futerko, uśmiechnął się
do siebie zadowolony. Pora iść do domu – pomyślał. Ale dziwną
przeżyłem przygodę w tym ogrodzie, gdzie przyprowadził mnie motylek.
Wrócę tu jeszcze – obiecał sobie – tu jest tak pięknie i spokojnie.
Wyprężył się do skoku
i jednym zamachem przeskoczył płot. Radośnie machając ogonem, wracał
do domu.

Drzewko – bajka terapeutyczna

Niedźwiadek – bajka terapeutyczna